Wspomnieliśmy w poprzednim wpisie (Wykształcenie lodówki) o Ustawie o języku polskim. Dziś o jawnym łamaniu tej ustawy przez firmy telekomunikacyjne. Kto korzysta z telefonu komórkowego wie, że sms może liczyć maksymalnie 160 znaków (liter, cyfr etc). Jednak każdy, kto chce wysłać wiadomość napisaną zgodnie z zasadami pisowni polskiej płaci za sms dużo więcej. Wstawienie nawet jednego polskiego znaku np. (np. ę, ą, ś, ń etc.) sprawi, że sms może liczyć tylko 70 znaków.
(more…)
15-lip-2008
Językiem urzędowym w Polsce jest język polski. Zakres jego użycia reguluje Ustawa z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (Dz.U. 1999 nr 90 poz. 999). Art. 7a, punkt 1 tej Ustawy nakazuje używanie języka polskiego w instrukcjach obsługi urządzeń. Jednak polszczyzna instrukcji obsługi jest okropna. Przekonałem się o tym niedawno, gdy zajrzałem do instrukcji obsługi „chłodziarko zamrażarki” pewnej znanej i cenionej firmy. Cytuję:
Wykształcenie urządzenia jest takie, że można je używać dosunięte bezpośrednio do ściany.
Nie udało mi się – jak dotychczas – stwierdzić, czy czy moja lodówka ma wykształcenie podstawowe, średnie czy wyższe. Jednak tłumacza tej instrukcji o wykształcenie nie posądzam. Nawet elementarne.
Najważniejsze, że firma „E********x” spełniła wymagania ustawowe.
13-lip-2008
Czy wyraz metro odmienia się? – pyta jeden z internautów, którzy odwiedzili ten blog. Tak! - odpowiadam jednym słowem. Pozwolę sobie jednak przypomnieć, że internet nie jest najlepszym źródłem informacji, a informacji o problemach językowych w szczególności.
Najwygodniejszym źródłem informacji są słowniki poprawnościowe, szczególnie najnowsze, m.in. „Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod redakcją Andrzeja Markowskiego, który po raz pierwszy ukazał się w 1999 r. Od tego czasu był przedrukowany kilka razy pod różnymi tytułami.
Jeśli już szukać informacji w sieci, to przede wszystkim na stronach Wydawnictwa Naukowego PWN.
(more…)
6-mar-2008
W „Gazecie Stołecznej”, warszawskim dodatku „Gazety Wyborczej”, moją uwagę zwrócił tytuł „Bronią nazwy ulicy z błędem ortograficznym” (GS 13 lipca br., zob. też „Metro” z 15 lipca). Ponad pięćdziesiąt lat temu przemianowano w Wawrze ulicę Halicką na ulicę Barburki [!]. W ostatnim czasie odpowiednie władze, m.in. Rada Warszawy i Zespół Nazewnictwa Miejskiego, odkryły, że nazwę ulicy należałoby pisać przez ó, a więc Barbórki. Mieszkańcom ulicy Barburki – jak czytamy w relacji „Gazety Stołecznej” – pisownia z u nie przeszkadza. Można wśród nich wyróżnić dwie grupy. Pierwsza obstaje za pozostawieniem nazwy tradycyjnej, druga natomiast nie widzi tu żadnego błędu. Spróbujmy się przyjrzeć tej sprawie sine ira et studio.
(more…)
17-lip-2007
W naszych bojach o słowo piękne i poprawne wiele uwagi poświęcamy poprawności gramatycznej, mniej natomiast zagadnieniom stylistycznym oraz estetyce słowa. To zrozumiałe. Stosunkowo łatwo bowiem np. dowieść, że nie należy odmieniać wół, woła, lecz wół, wołu. W przypadku kwestii estetycznych, często trudno wyjaśnić, dlaczego jeden sposób mówienia jest lepszy od drugiego. Przykład ekstremalny.
(more…)
12-lip-2007
Weekend to – jak wszyscy wiedzą – słowo zapożyczone z języka angielskiego. W angielskim jest to wyraz złożony. Człon pierwszy week znaczy «tydzień», człon drugi end natomiast to «koniec». Od połowy kwietnia jednak wszyscy naokoło mówią długi weekend, mając na myśli okres, który w tym roku zaczął się już 27 kwietnia, w piątek po południu a skończył w niedzielę 6 maja. Ten „długi weekend” to właściwie 9 dni, w tym dwa – jeśli mogę tak napisać – „normalne” weekendy.
Zjawisko to w lingwistyce nosi nazwę leksykalizacji. Definiujemy je jako zatarcie znaczenia strukturalnego wyrazu. Spotykamy się z nim bardzo często w codziennym życiu. Wiele wyrazów ma zatarte znaczenie strukturalne albo też znaczenie realne różni się od strukturalnego. Piwnica na ogół nie jest współcześnie magazynem piwa, a bielizna (strukturalnie «coś białego») może być kolorowa! Strukturalnie weekend – przypomnijmy – znaczy „koniec tygodnia”, realnie natomiast weekend to «kilka dni wolnych od pracy, zwykle w końcu tygodnia».
8-maj-2007
Po polsku mówimy i piszemy Wielkanoc. Po czesku: Velikonoce. Po ukraińsku to święto nazywa się Wełykdeń (Великдень), czyli Wielki Dzień. Skąd ta różnica? Czy mają Państwo pomysł, jak ją objaśnić? Będę wdzięczny za wszelkie uwagi.
14-kwi-2007