Posted by: Henryk Duda on: 20-lut-2007
We wczorajszej Rzeczpospolitej (nr 42) Anna Nowacka-Isaksson napisała:
Po polsku nawet nie wiadomo, jak nazwać strażaka w spódnicy. Słowo „strażaczka” nie brzmi dobrze.
Dlaczego strażaczka nie brzmi dobrze? Zacznijmy od tego, że nie wchodzą tu w grę ograniczenia formalne, tzn. wyraz strażaczka jest zbudowany zgodnie z regułami słowotwórstwa polskiego (por. pływak – pływaczka). Jeśli więc „nie brzmi dobrze”, to jedynie dlatego, ze jest nowy i jeszcze się z nim nie oswoiliśmy. Jeśli strażaczek będzie więcej, słowo ma szansę wejść do szerszego obiegu i przestanie razić nasze uszy. Napisałem ma szansę, bo we współczesnje polszczyźnie obserwujemy dwie przeciwstawne tendencje.
Z jedej strony do powszechnego użycia wchodzą nowe nazwy żeńskie, tj. rzeczowniki tworzone od nazw męskich, nawet jeśli jeszcze niedawno słowniki i wydawnictwa normatywne uznawały je za niedopuszczalne (np. socjolożka od socjolog czy teolożka od teolog).
Z drugiej natomiast kobiety, wykonujące prace dawniej zarezerwowane jedynie dla mężczyzn, nazywane są formami męskimi, np. rzeczownik reżyser może nazywać zarówno mężczyznę jak i kobietę (tj. reżyserkę). W przypadkach zależnych oraz w składni formy męskie i żeńskie różnią się jednak znacznie, np. film wybitnego reżysera (o mężczyźnie), film wybitnej reżyser (o kobiecie).
Jak będziemy nazywali kobiety-strażaków, zależy od tego, który z tych sposobów tworzenia nazw żeńskich zwycięży w języku polskim. Pożyjemy, zobaczymy.
22-lut-2007 @ 11:01
A mnie się wydaje, jeśli wydawać mi się może, że “strażaczKA” brzmi dziwnie nie tylko dlatego ze to nowy wyraz i się z nim jeszcze nie oswoiliśmy… Ten kto wykonuje zawód Strażaka powinien odznaczać się swego rodzaju “siłą, potęgą, odwagą, męstwem”…bez względu czy to mężczyzn czy kobieta… Przyrostek “ka” kojarzy nam się z jakimś “umniejszaniem, umilaniem” przez analogię do np. “miseczka”, czy nawet wyrazów typu “kaczka”… wynika to moim zdaniem ze swego rodzaju osłuchania w codziennym języku i nie ma związku z przemyśleniami lingwistycznymi. Brzmi dziwnie właśnie przez tę analogię… Co Pan Doktor na to?… Co Ty Afro na to?:)pozdrawiam!