Autor: Henryk Duda Data: 4-maj-2011
W Niedzielę Palmową 18 kwietnia br. w Lipnicy Murowanej odbył się konkurs na najpiękniejsza i najokazalszą palmę wielkanocną. Lipnica Murowana gościła tego dnia parę prezydencką. W okolicznościowym przemówieniu prezydent Bronisław Komorowski pochwalił „konkurs palem”. Media szybko wytknęły prezydentowi błąd fleksyjny. Zamiast *palem powinno być palm. „Gazeta Krakowska” poprosiła o komentarz prof. Aleksandrę Cieślikową. Zanim spróbuję wyjaśnić problemy związane z odmianą rzeczownika palma, przyjrzyjmy się notatce z GK:
Informacja GK brzmi dość niedorzecznie. Najpierw nie chodzi o słowo, leczo o jedną z jego form fleksyjnych. Słowa palma można używać, trzeba je jednak właściwie odmieniać. Następnie prof. Cieślikowa nie jest z Państwowej Akademii Nauk, lecz z Polskiej Akademii Nauk. Niby drobny błąd, lecz dużo mówi o staranności dziennikarza GK. I wreszcie najważniejsze. Jak wynika z notatki
dwie spółgłoski obok siebie są w naszym języku zjawiskiem dość rzadkim.
To oczywiście nie jest prawdą. Dwie (np. tłum, pakt), trzy (np. skwar, bistro), cztery (np. państw (dopełn. l.mn.) spółgłoski obok siebie nie są w polskich wyrazach rzadkością. Więcej, język polski słynie z tego, że ma ogromnie dużo grup spółgłoskowych. W znanej pracy policzyła i opisała je np. M. Bargiełówna („Grupy fonemów spółgłoskowych współczesnej polszczyzny kulturalnej”, Biul. PTJ X, 1950, s. 1-25). Stąd też stereotypowe przekonanie wielu cudzoziemców, że język polski jest trudny. Nie sądzę, by stwierdzenie o rzadkim występowaniu dwu spółgłosek w języku polskim padło z ust prof. Cieślikowskiej. Raczej dziennikarz GK coś tu namieszał.
Przejdźmy teraz do próby wyjaśnienia, dlaczego prezydent zamiast formy palm użył niepoprawnej *palem. Prezydent nie jest tu zresztą odosobniony. Przed tym *palem przestrzega już „Słownik poprawnej polszczyzny” (red. W. Doroszewski, Warszawa 1973, korzystam z wyd. 11., Warszawa 1980), co jest sygnałem, że forma ta pojawia się w tekstach od dawna. Dlaczego, chociaż słowniki od dawna potępiają użycie formy *palem, mówiący wciąż jej używają? Odpowiedź jest prosta, banalnie prosta. Ta forma jest zgodna z pewnymi tendencjami rozwojowymi i prędzej czy później w języku się przyjmie. Jakie to tendencje?
Przyjrzyjmy się odmianie rzeczownika palma. Przedstawia ją poniższa tabela. Końcówkę fleksyjną wytłuszczam. Kreska oznacza podział na sylaby.
| L. poj. | L. mn. | |
| M. | pal-ma | pal-my |
| D. | pal-my | palm Ø |
| C. | pal-mie | pal-mom |
| B. | pal-mę | pal-my |
| N. | pal-mą | pal-ma-mi |
| Msc. | pal-mie | pal-mach |
Można podać kilka argumentów przeciwko formie *palem. Ponieważ jest to zapożyczenie z języka łacińskiego, w odmianie nie może pojawić się tzw. ruchome e (z dawnego jeru mocnego). O jerach pisałem dokładniej przy okazji wyrazu lewek. Formy z e można by bronić odwołując się do zjawiska zwanego wyrównaniem analogicznym. Ponieważ jest np. matka, ale matek, półka, ale półek, to przez analogię i palma, palem. Sądzę jednak, że nie tędy droga.
Zwróćmy uwagę, na podział na sylaby. W większości form odmiany rzeczownika palma grupa głosek lm należy do dwu sylab. Tylko w dopełniaczu l.mn. palm obie te głoski wchodzą w skład jednej sylaby. To ważne spostrzeżenie. Jak bowiem wiadomo, sylaba musi być zbudowana optymalnie, tzn. składać się z głosek o odpowiedniej jakości i ustawionych w odpowiedniej kolejności. W języku polskim centrum sylaby jest zawsze samogłoska (palm). Jeśli przed samogłoską lub po samogłosce występuje w sylabie grupa spółgłosek, to muszą być one ustawione w odpowiedniej kolejności. Reguła mówi, że przed centrum sylaby sonorność ma rosnąć, a po centrum maleć. Głoski każdego języka można poustawiać według sonorności. Otrzymujemy wtedy tzw. skalę sonorności. Nie ma tu miejsca na przedstawienie szczegółów. Zainteresowanych odsyłam do literatury przedmiotu. Na początek koniecznie do książki J. Szpyry-Kozłowskiej pt. „Wprowadzenie do współczesnej fonologii” (Lublin 2002).
Najkrócej mówiąc, forma palm tworzy jedną sylabę. Po samogłosce a występują w niej dwie spółgłoski: l + m. W tej pozycji sonorność powinna maleć, a obie spółgłoski znajdują się na tym samym miejscu na skali sonorności. Aby zoptymalizować budowę sylaby, między l i m wstawiamy e. Forma *palem dzieli się na dwie sylaby pa- i -lem. Obie są zbudowane lepiej niż jednosylabowa forma palm. Tę tendencję obserwujemy w różnych innych wyrazach, np. w gwarowym wiater zamiast literackiego wiatr etc.
Po tym wszystkim spróbujmy utworzyć zdrobnienie od palma. Słowniki znają palemkę (np. „Słownik języka polskiego”, pod red. M. Szymczaka, t. II, s. 583). Zwróćmy uwagę, że w tym wyrazie e też nie jest historycznie uprawnione. Powinno być palm + ka. Taka forma nie dałaby się jednak podzielić na sensowne sylaby (ani palm-ka, o sylabie palm zob. wyżej; ani pal-mka, bo tu początek sylaby – mk – gwałci zasadę rosnącej sonorności).
Głoska e w palemce i w uznawanej za niepoprawną formie dopełniacza l.mn. *palem ma tę samą genezę. W obu wypadkach przyczyną jej wprowadzenia jest optymalizacja budowy sylaby. Dlaczego więc możemy mówić i pisać palemka, lecz nie wolno nam *palem? Niech odpowiedzą znawcy kultury języka. Mnie interesuje funkcjonowanie języka, wyjaśnianie jego mechanizmów.
Najnowsze komentarze