<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do Lingwistykon</title>
	<atom:link href="http://lingwistykon.wordpress.com/comments/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lingwistykon.wordpress.com</link>
	<description>Blog lingwistyczny</description>
	<lastBuildDate>Sat, 31 Oct 2009 17:22:28 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Komentarz do wpisu Celebryt, którego autorem jest Wicek</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2008/08/28/celebryt/#comment-303</link>
		<dc:creator>Wicek</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 17:22:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lingwistykon.wordpress.com/?p=122#comment-303</guid>
		<description>Po co tworzyć nowe słowa, jeśli istnieją już odpowiedniki. Istnieją przecież słowa takie jak gwiazdor ,czy idol. Zatem stworzenie kolejnego odpowiednika (celebryt, celebrystka). ma swoje uzasadnienie tylko wtedy gdy z tym nowym słowem wiąże się jakiś podtekst. Np ironiczny, kpiący lub tp. Kiedyś Kydryński użył określenia &#039;Seks-kapiszon&quot;, jako ironiczne określenie piosenkarki, która z pewnością nie była &quot;seks-bombą&quot;.Zatem wiele osób (ja też) gdy czyta o pani X,że jest celebrystką, nie odbiera jej jako gwiazdy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Po co tworzyć nowe słowa, jeśli istnieją już odpowiedniki. Istnieją przecież słowa takie jak gwiazdor ,czy idol. Zatem stworzenie kolejnego odpowiednika (celebryt, celebrystka). ma swoje uzasadnienie tylko wtedy gdy z tym nowym słowem wiąże się jakiś podtekst. Np ironiczny, kpiący lub tp. Kiedyś Kydryński użył określenia &#8216;Seks-kapiszon&#8221;, jako ironiczne określenie piosenkarki, która z pewnością nie była &#8220;seks-bombą&#8221;.Zatem wiele osób (ja też) gdy czyta o pani X,że jest celebrystką, nie odbiera jej jako gwiazdy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Język polski jest trudny, którego autorem jest xiquet</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/20/jezyk-polski-jest-trudny/#comment-294</link>
		<dc:creator>xiquet</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 08:08:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/20/jezyk-polski-jest-trudny/#comment-294</guid>
		<description>&quot;Ale już Francuza (...) fleksja (odmiana wyrazów) raczej nie dziwi, bo jest to zjawisko w tych językach normalne&quot; - to j. francuski posiada fleksję? jedynym językiem romańskim posiadającym fleksję (i to szczątkową!) jest bodajże rumuński mający dwa przypadki gramatyczne.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Ale już Francuza (&#8230;) fleksja (odmiana wyrazów) raczej nie dziwi, bo jest to zjawisko w tych językach normalne&#8221; &#8211; to j. francuski posiada fleksję? jedynym językiem romańskim posiadającym fleksję (i to szczątkową!) jest bodajże rumuński mający dwa przypadki gramatyczne.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Kresowe „ł”, którego autorem jest trochofora</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2008/02/10/kresowe-%e2%80%9el%e2%80%9d/#comment-293</link>
		<dc:creator>trochofora</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 17 Jul 2009 20:38:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lingwistykon.wordpress.com/?p=49#comment-293</guid>
		<description>Zgadzam się z t tym, że terminologia pana Zanussiego nie jest poprawna. Mimo to określenie &quot;ł&quot; (w wymowie scenicznej, kresowej) jako tylno językowego nie jest zupełnie nietrafione. Wyraża pewną intuicję ale w sposób nieścisły. Chodzi o to, że jest to głoska o artykulacji złożonej: czubek języka dotyka górnych zębów (i dlatego określa się niż jako głoskę przedniojęzykowo-zębową), towarzyszy temu podniesienie tylnej części języka czyli tak zwana welaryzacja. Dlatego należało by powiedzieć, że jest to spółgłoska boczna, przedniojęzykowo-zębowa, welaryzowana.

W trakcie rozwoju naszej mowy zatraciła ono zwarcie w przedniej części jamy ustnej a welaryzacja pozostała, ponieważ podobne ułożenie języka występuje przy wymowie samogłoski &quot;u&quot;, przy wymowie której wargi są zaokrąglone. Łączenie tych dwóch cech (uniesienia tylnej części języka i zaokrąglenie warg) jest silnym zwyczajem użytkowników polszczyzny. Z tego powodu zaokrąglenie warg przeniesiono też na &quot;ł&quot; w wymowie obecnie dominującej.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zgadzam się z t tym, że terminologia pana Zanussiego nie jest poprawna. Mimo to określenie &#8220;ł&#8221; (w wymowie scenicznej, kresowej) jako tylno językowego nie jest zupełnie nietrafione. Wyraża pewną intuicję ale w sposób nieścisły. Chodzi o to, że jest to głoska o artykulacji złożonej: czubek języka dotyka górnych zębów (i dlatego określa się niż jako głoskę przedniojęzykowo-zębową), towarzyszy temu podniesienie tylnej części języka czyli tak zwana welaryzacja. Dlatego należało by powiedzieć, że jest to spółgłoska boczna, przedniojęzykowo-zębowa, welaryzowana.</p>
<p>W trakcie rozwoju naszej mowy zatraciła ono zwarcie w przedniej części jamy ustnej a welaryzacja pozostała, ponieważ podobne ułożenie języka występuje przy wymowie samogłoski &#8220;u&#8221;, przy wymowie której wargi są zaokrąglone. Łączenie tych dwóch cech (uniesienia tylnej części języka i zaokrąglenie warg) jest silnym zwyczajem użytkowników polszczyzny. Z tego powodu zaokrąglenie warg przeniesiono też na &#8220;ł&#8221; w wymowie obecnie dominującej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Etiennette Anna, którego autorem jest Wojtek</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2008/10/09/etiennette-anna/#comment-291</link>
		<dc:creator>Wojtek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Jun 2009 22:28:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lingwistykon.wordpress.com/?p=198#comment-291</guid>
		<description>Iulius - to nie tak. W tym przypadku prawo stoi po stronie dzieci, którym wybujała fantazja rodziców wymyśla imiona, które w przyszłości będą dla nich powodem śmieszności i często płaczu. Całe szczęście, że w tym przypadku urzędnik ma pewną władzę i odmawiając wpisania do akt takiego czy innego imienia, może uratować dziecko przed realną krzywdą. A że rodziców to boli, to zrozumiałe, nikt nie lubi przecież, gdy ktoś ingeruje w sprawy ambicjonalne. Ale w tym przypadku wydaje mi się, że taka ingerencja to konieczność.
Zupełnie inną sprawą jest dbałość o czystość języka, która stanęła za przepisem, umożliwiającym urzędnikom ingerencję w jedną z ważniejszych życiowych decyzji. Tu można by dyskutować, czy taka forma imienia uchodzi czy nie i czy ślepe podążanie za modą nie zakrawa o śmieszność. Mnie jeszcze rażą nadawane imiona typu Brajan czy Nejten (o Dżessice nie wspominając), ale sądząc po skali zjawiska jestem chyba jednym z nielicznych, których to w ogóle razi. 
A tak swoją drogą pozdrowienia dla pana Henryka, z którym swego czasu miałem zajęcia i czasami, jak bywam jeszcze w Lublinie, zdarza się nam minąć gdzieś na ulicy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Iulius &#8211; to nie tak. W tym przypadku prawo stoi po stronie dzieci, którym wybujała fantazja rodziców wymyśla imiona, które w przyszłości będą dla nich powodem śmieszności i często płaczu. Całe szczęście, że w tym przypadku urzędnik ma pewną władzę i odmawiając wpisania do akt takiego czy innego imienia, może uratować dziecko przed realną krzywdą. A że rodziców to boli, to zrozumiałe, nikt nie lubi przecież, gdy ktoś ingeruje w sprawy ambicjonalne. Ale w tym przypadku wydaje mi się, że taka ingerencja to konieczność.<br />
Zupełnie inną sprawą jest dbałość o czystość języka, która stanęła za przepisem, umożliwiającym urzędnikom ingerencję w jedną z ważniejszych życiowych decyzji. Tu można by dyskutować, czy taka forma imienia uchodzi czy nie i czy ślepe podążanie za modą nie zakrawa o śmieszność. Mnie jeszcze rażą nadawane imiona typu Brajan czy Nejten (o Dżessice nie wspominając), ale sądząc po skali zjawiska jestem chyba jednym z nielicznych, których to w ogóle razi.<br />
A tak swoją drogą pozdrowienia dla pana Henryka, z którym swego czasu miałem zajęcia i czasami, jak bywam jeszcze w Lublinie, zdarza się nam minąć gdzieś na ulicy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Język polski jest trudny, którego autorem jest ula</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/20/jezyk-polski-jest-trudny/#comment-290</link>
		<dc:creator>ula</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jan 2009 23:07:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/20/jezyk-polski-jest-trudny/#comment-290</guid>
		<description>nie sadze.  jest wiele  trudniejszych jezykow:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>nie sadze.  jest wiele  trudniejszych jezykow:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Dyrektor kreatywny, którego autorem jest pietrek</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/19/dyrektor-kreatywny/#comment-289</link>
		<dc:creator>pietrek</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 10:08:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/19/dyrektor-kreatywny/#comment-289</guid>
		<description>Panie Henryku,

&quot;dyrektor kreatywny&quot; jest doslownym tlumaczeniem angielskiej nazwy tego stanowiska ktore brzmi &quot;creative director&quot;. A nazywa sie on tak dlatego ze zarzadza dzialem kreacji. Dzial kreacji jest w kazdej duzej agencji reklamowej podstawowym dzialem dzieki ktoremu agencja zarabia pieniadze - to dzial kreacji tworzy reklamy. Dzial kreacji sklada sie z tzw: team-ów kreatywnych czyli par w których pracują art director i copywriter. Nad tymi zespolami czesto czuwac moze tzw: Creative Group Head, lub po prostu Senior Copywriter lub Senior Art Director - a nad nimi wszystkim dyrektor kreatywny. W polsce na przelomie kilkunastu lat dorobilismy sie wielu dobrych dyrektorow kreatywnych ktorzy zdobywaja nagrody na festiwalach reklamy na swiecie - np: Darek Zatorski, Jacek Szulecki, Iwo Zaniewski i Kot Przybora i inni.  

Specyficzna branza i tyle. Ma swoj zargon jak kazda branza ktora przywedrowala do nas ze swiata. I nie ma sie co tym niezdrowo podniecac. Dyrektor Handlowy zarzadza dzialem Handlowym i nikogo to nie dziwi.Zreszta dyrektor kreatywny tez juz nikogo nie powinien dziwic - to dziwilo 10 i wiecej lat temu. Jesli nie chce pan byc passe i nadazac za zmianami jezykowymi proponuje wziac pod lupe nowe zawody z dziwnymi nazwami jak np: TELETUTOR, BARISTA albo GROOMER. A posmiac sie zawsze mozna z PAROWACZA DZIANIN, albo TOPIARZA FRYTY - bo takie zawody istnieja.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Panie Henryku,</p>
<p>&#8220;dyrektor kreatywny&#8221; jest doslownym tlumaczeniem angielskiej nazwy tego stanowiska ktore brzmi &#8220;creative director&#8221;. A nazywa sie on tak dlatego ze zarzadza dzialem kreacji. Dzial kreacji jest w kazdej duzej agencji reklamowej podstawowym dzialem dzieki ktoremu agencja zarabia pieniadze &#8211; to dzial kreacji tworzy reklamy. Dzial kreacji sklada sie z tzw: team-ów kreatywnych czyli par w których pracują art director i copywriter. Nad tymi zespolami czesto czuwac moze tzw: Creative Group Head, lub po prostu Senior Copywriter lub Senior Art Director &#8211; a nad nimi wszystkim dyrektor kreatywny. W polsce na przelomie kilkunastu lat dorobilismy sie wielu dobrych dyrektorow kreatywnych ktorzy zdobywaja nagrody na festiwalach reklamy na swiecie &#8211; np: Darek Zatorski, Jacek Szulecki, Iwo Zaniewski i Kot Przybora i inni.  </p>
<p>Specyficzna branza i tyle. Ma swoj zargon jak kazda branza ktora przywedrowala do nas ze swiata. I nie ma sie co tym niezdrowo podniecac. Dyrektor Handlowy zarzadza dzialem Handlowym i nikogo to nie dziwi.Zreszta dyrektor kreatywny tez juz nikogo nie powinien dziwic &#8211; to dziwilo 10 i wiecej lat temu. Jesli nie chce pan byc passe i nadazac za zmianami jezykowymi proponuje wziac pod lupe nowe zawody z dziwnymi nazwami jak np: TELETUTOR, BARISTA albo GROOMER. A posmiac sie zawsze mozna z PAROWACZA DZIANIN, albo TOPIARZA FRYTY &#8211; bo takie zawody istnieja.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Brzemienna, którego autorem jest Henryk Duda</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/18/brzemienna/#comment-288</link>
		<dc:creator>Henryk Duda</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 20 Nov 2008 12:30:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/18/brzemienna/#comment-288</guid>
		<description>&lt;em&gt;Wyjść za mąż&lt;/em&gt; to związek frazeologiczny, utarte połączenie wyrazowe. Zachowała się w nim archaiczna forma biernika rzeczownika &lt;em&gt;mąż&lt;/em&gt;. W języku prasłowiańskim, z którego wywodzi się język polski, oraz w najdawniejszej polszczyźnie biernik rzeczowników &lt;em&gt;-o-&lt;/em&gt; // &lt;em&gt;-jo-&lt;/em&gt; tematowych był bowiem równy mianownikowi (&lt;em&gt;Koń rży.&lt;/em&gt;, ale &lt;em&gt;Wsiąść na koń.&lt;/em&gt;). Dziś natomiast w liczbie poj. rzeczowniki żywotne mają biernik równy dopełniaczowi (M. &lt;em&gt;Koń rży.&lt;/em&gt;, D. &lt;em&gt;Nie mamy konia&lt;/em&gt;., B. &lt;em&gt;Sprzedaliśmy konia&lt;/em&gt;.).

I dlatego mówimy &lt;em&gt;wyjść za Albańczyka&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;wyjść za Warszawiaka&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;wyjść za Kowalskiego&lt;/em&gt;, ale &lt;em&gt;wyjść za mąż&lt;/em&gt;. To ostatnie wyrażenie „bez problemu ślina nam przynosi na język”, gdyż utarło się, stało się frazeologizmem, funkcjonuje jako jedna, niepodzielna jednostka leksykalna.
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><em>Wyjść za mąż</em> to związek frazeologiczny, utarte połączenie wyrazowe. Zachowała się w nim archaiczna forma biernika rzeczownika <em>mąż</em>. W języku prasłowiańskim, z którego wywodzi się język polski, oraz w najdawniejszej polszczyźnie biernik rzeczowników <em>-o-</em> // <em>-jo-</em> tematowych był bowiem równy mianownikowi (<em>Koń rży.</em>, ale <em>Wsiąść na koń.</em>). Dziś natomiast w liczbie poj. rzeczowniki żywotne mają biernik równy dopełniaczowi (M. <em>Koń rży.</em>, D. <em>Nie mamy konia</em>., B. <em>Sprzedaliśmy konia</em>.).</p>
<p>I dlatego mówimy <em>wyjść za Albańczyka</em>, <em>wyjść za Warszawiaka</em>, <em>wyjść za Kowalskiego</em>, ale <em>wyjść za mąż</em>. To ostatnie wyrażenie „bez problemu ślina nam przynosi na język”, gdyż utarło się, stało się frazeologizmem, funkcjonuje jako jedna, niepodzielna jednostka leksykalna.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Brzemienna, którego autorem jest englischlehrer</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/18/brzemienna/#comment-287</link>
		<dc:creator>englischlehrer</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 Nov 2008 18:02:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://lingwistykon.wordpress.com/2006/08/18/brzemienna/#comment-287</guid>
		<description>Z jednej strony twierdzicie, że nie powinno się mówić, że jest się &#039;w ciąży&#039;, bo to nielogiczne. A z drugiej strony bez problemu ślina wam przynosi na język wyrażenie &#039;wyjść za mąż&#039; - czemu nie &#039;męża&#039;? :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z jednej strony twierdzicie, że nie powinno się mówić, że jest się &#8216;w ciąży&#8217;, bo to nielogiczne. A z drugiej strony bez problemu ślina wam przynosi na język wyrażenie &#8216;wyjść za mąż&#8217; &#8211; czemu nie &#8216;męża&#8217;? <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Etiennette Anna, którego autorem jest Iulius</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2008/10/09/etiennette-anna/#comment-286</link>
		<dc:creator>Iulius</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 18:59:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lingwistykon.wordpress.com/?p=198#comment-286</guid>
		<description>Bardziej od potencjalnej krzywdy dziecka martwi mnie zupełnie rzeczywista krzywda rodziców, którym w Polsce urzędnik może odmówić wpisania w dokumenty imienia dziecka uznanego za niewłaściwe. Władza rodziców nad dziećmi to najbardziej naturalne z praw; w dzisiejszym chorym świecie nawet ono podporządkowane jest wszechwładzy państwa.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardziej od potencjalnej krzywdy dziecka martwi mnie zupełnie rzeczywista krzywda rodziców, którym w Polsce urzędnik może odmówić wpisania w dokumenty imienia dziecka uznanego za niewłaściwe. Władza rodziców nad dziećmi to najbardziej naturalne z praw; w dzisiejszym chorym świecie nawet ono podporządkowane jest wszechwładzy państwa.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Słownik ortograficzny, którego autorem jest Pszetfurnia</title>
		<link>http://lingwistykon.wordpress.com/2008/10/05/slownik-ortograficzny/#comment-285</link>
		<dc:creator>Pszetfurnia</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2008 14:24:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lingwistykon.wordpress.com/?p=182#comment-285</guid>
		<description>My też niedawno zauważyliśmy brak reakcji językoznawców na błąd językowy: http://pszetfurnia.blogspot.com/2008/10/sprzt-agd.html</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>My też niedawno zauważyliśmy brak reakcji językoznawców na błąd językowy: <a href="http://pszetfurnia.blogspot.com/2008/10/sprzt-agd.html" rel="nofollow">http://pszetfurnia.blogspot.com/2008/10/sprzt-agd.html</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
