Lingwistykon

Uniwersytety przymiotnikowe

Posted on: 29-Gru-2009

Do niedawna mieliśmy w Polsce uniwersytety, akademie, politechnikiszkoły (wyższe). Te pierwsze były instytucjami naukowymi i edukacyjnymi o uniwersalnym charakterze. Prowadzono w nich badania naukowe w wielu dyscyplinach, często o charakterze podstawowym. Ten uniwersalny charakter tego typu uczelni utrwalił się w ich nazwie, która wywodzi się od łac. słowa universitas, dop. universitatis ‛ogół’. Podobny rodowód mają, co potwierdzi każdy słownik wyrazów obcych, inne zapożyczone z łaciny polskie słowa: uniwersalny, uniwersum, uniwersał. Rodzimym odpowiednikiem uniwersytetu jest wszechnica. Od roku 1918 działała w Warszawie Wolna Wszechnica Polska (z prawami uniwersyteckimi od 1929 r.). Łódzki oddział WWP dał po II wojnie światowej początek Uniwersytetowi Łódzkiemu. Dziś rzeczownik wszechnica pojawia się w nazwach różnego typu szkół i „instytutów”, których status jest bardzo różny, ale – jak się wydaje – żadna z nich nie ma statusu odpowiadającego uniwersytetowi.

Szkoły o węższym profilu badawczym i edukacyjnym nazywano akademiami (szkoły artystyczne, medyczne, rolnicze, teologiczne, pedagogiczne), politechnikami (uczelnie techniczne) i wreszcie szkołami wyższymi. Mieliśmy (i – Bogu dzięki! – jeszcze mamy) szkoły o długiej historii i tradycyjnej nazwie: Szkoła Główna Handlowa, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Akademia Górniczo-Hutnicza.

Ten tradycyjny porządek nazewniczy bardzo nie podoba się obecnemu pokoleniu nałogowych reformatorów. Postanowili oni z tą nazewniczą różnorodnością skończyć. I tak narodziły się „uniwersytety przymiotnikowe”. W moim rodzimym Lublinie są już dwa takie onomastyczne (gr. onoma ‛nazwa’, onomastyczny ‛odnoszący się do nazw własnych, imion, nazw miast instytucji etc.’) cuda – Uniwersytet PrzyrodniczyUniwersytet Medyczny. A w kolejce w całym kraju na przemianowanie czekają następne szkoły i szkółki, często zresztą farba, która zamalowano poprzedni szyld nie zdążyła jeszcze wyschnąć, bo niedawno mieliśmy falę przemianowywania wyższych szkół na akademie.

Spotkałem kilka argumentów za takimi zmianami. Nie zamierzam z nimi polemizować. Przedstawię tylko, dlaczego te nazewniczą rewolucję uważam za głupią i niepotrzebną. Nie tylko moim zdaniem, kryje się za nią zabobon i wyrachowanie. Zabobon, bo reformatorom wydaje się, że za pomocą słów można zmienić rzeczywistość, że wraz z przemalowaniem szyldu, ze zmianą słówka akademia na uniwersytet w nazwie szkoły, zmieni się jej poziom, wzrośnie jej reputacja, będą do niej walić drzwiami i oknami studenci z całego świata. Reformatorzy występują tu w roli szamanów, którzy za pomocą słów usiłują sprowadzić deszcz lub nieszczęście. Wyrachowanie, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto nie jest obeznany z akademicką rzeczywistością i da się na piękne słówka nazwać. Reformatorzy działają tu jak spece od reklamy z supermarketu. Manipulatorzy. A mówiąc złośliwie – uniwersytet przymiotnikowy tyle ma wspólnego z uniwersytetem, co czekolada z wyrobem czekoladopodobnym. Jeśli wyrób czekoladopodobny kojarzy się komuś z dostatkiem z lat późnego Gierka i Jaruzelskiego, to słusznie.

W październiku br.„Dziennik” opublikował listę 40 najwyżej notowanych w świecie szkół wyższych (zob. Jędrzej Bielecki, „Europejskie uniwersytety znów atrakcyjne dla studentów ze świata”, „Dziennik”, nr 198 (2574) z dn. 9-11 października 2009 r., s. A10). Wśród tych szkół siedem nie ma w nazwie słowa uniwersytet! Wymieńmy je tutaj, by nikt nie miał wątpliwości, że nie zmyślam: 5. Imperial College London, Londyn, Wielka Brytania, 9. Massachusetts Institut of Technology, Cambridge (USA), 10. California Institut of Technology, Pasadena, 20. ETH Zurich, Zurych, Szwajcaria, 23. King’s College London, Londyn, Wielka Brytania, 28. Ecole Normale Superieure, Paryż, Francja, 36 Ecole Politechnique, Paryż, Francja (cyfra to numer na opublikowanej w „Dzienniku” liście rankingowej). Jedna szkoła ma w nazwie połączenie university college (kolegium uniwersyteckie?) – 5. University College Londyn, Wielka Brytania. Wśród tej czterdziestki jest tylko jeden „uniwersytet przymiotnikowy” – University of Science and Technology, Clear Water Bay, Hongkong.

A i poza tą listą znajdą się uczelnie, które mają przeszłość i znaczną reputację, a w nazwie nie mają słowa uniwersytet, ot chociażby ważne dla Polaków Collège de France, czy również francuski Institut national des Langues et Civilisations orientales. Albo holenderska Hague Academy of International Law.

Zmiany nazw dowodzą jeszcze jednego – marnego poziomu i związanej z tym niskiej samooceny pracowników wielu szkół. W dobrym biznesie, jak wiemy, marka i logo są na wagę złota. Nikt się z nimi nie rozstaje, jeśli pominąć tych oszołomów, co po II wojnie światowej przechrzcili „Wedla” na „22 lipca”. Nikt nie zmienia nazwy dobrze prosperującego interesu.

I właśnie dlatego, tej pseudouczonej reformatorskiej h***e mówię dzisiaj: Stop! Basta!

1 Response to "Uniwersytety przymiotnikowe"

U naz wew Poznaniu jag zrobili „Uniwersytet Przyrodniczy”, to go wiara rug cug zaczęła po staremu nazywadź „Wysrolem” (od Wyższej Szkoły Rolniczej).

Po angielsku Institute, nie Institut.

Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Sponsor

Pilnie poszukiwany!!!

Kalendarz

Grudzień 2009
Pon T Śr T Pt S S
« Wrz   Sty »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Kontakt

Błędy, uwagi o stronie, sugestie etc. proszę zgłaszać tu: Kontakt.

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 96 obserwujących.

Blog Stats

  • 65,088 hits
%d bloggers like this: