Lingwistykon

A czy mucha tse tse, też już po polsku nazywa się ce ce?

Posted on: 21-Mar-2011

Moi rówieśnicy pamiętają zapewne postać Леонида Ильича Брежнева, polityka radzieckiego, sekretarza KC KPZR (zm. 10 listopada 1982 r.). Nieobca im jest także polska postać tego nazwiska – Leonid Ilicz Breżniew. To samo nazwisko transkrybuje się różnie na alfabet łaciński (wszystkie przykłady z Wikipedii):

Leonid Brezhnev (ang.)
Leonid Iljič Brežněv (czes.)
Leonid Breĵnev (esp.)
Léonid Brejnev (franc.)
Leonid Brézhnev (hiszp.)
Leonid Iljitsch Breschnew (niem.)
Leonid Brezjnev (szwed.)

Czy przyszłoby nam do głowy, by nazwisko Breżniew pisać po polsku Brezhnev i wymawiać brez-hnew, bo w takiej postaci występuje w tekstach angielskich? Raczej nie. Piszę raczej, bo od czasu gdy media w Polsce korzystają głównie z serwisów prasowych agencji zachodnich (np. Reuters), nazwiska obce czasami pojawiają się w druku w angielskiej postaci. Ale to inny temat.

A jaki to ma związek z tsunami i muchą tse-tse? Oczywisty. Wyrazy te zapożyczyliśmy najprawdopodobniej przez teksty angielskie. Przetranskrybowano je na alfabet łaciński zgodnie z zasadami transkrypcji dostosowanej do języka angielskiego. W transkrypcji Hepburna stosowanej do wyrazów japońskich litery ts- odpowiadają japońskiej głosce, której najbliższym odpowiednikiem jest polskie c. A ponieważ w języku polskim głoski ts- nie wystepują w takim połączeniu w nagłosie, stąd postulat, by nagłosowe ts- w tsunami wymawiać jako c wydaje się jak najbardziej racjonalny. Podobnie z zapożyczonymi z języka japońskiego wyrazami tsuba, tsutsugamusi Jeszcze lepiej by było, gdyby nie wprowadzać do polskiej ortografii zamieszania i pozowolić pisać te wyrazy fonetycznie (cuba, cunami, cucugamusi).

Zresztą, podobny problem występuje również w języku angielskim. Jak czytam na blogu Language Log:

In English the word is pronounced [sunami] rather than [tsunami] since English does not allow syllable-initial [ts]. This is yet another example of insane English spelling practices and of the fact that they cannot be blamed entirely on the preservation of archaic spellings. The word could perfectly well have been borrowed into English as sunami. The person learning to write English must memorize the fact that this [s] is written for no reason at all. Note that the English spelling does not even have the virtue, whatever that might be, of preserving the Japanese spelling since Japanese is not written in Roman letters.

Jak widać „insane spelling practices” to nie tylko polska specjalność.

Słowo tse tse pochodzi z Afryki, z języka bantu. Nie wiem, jak brzmi w tym języku. Nie ma jednak powodu, by upierać się przy pisowni i wymowie obcej duchowi polszczyzny. W komentarzu do mojego wpisu o tsunami paulicja (sic!) pyta „A czy mucha tse tse, też już po polsku nazywa się ce ce?”. Jak zaczniemy pisać i wymawiać *cece, to będzie to po polsku. Na razie to jest wyraz-cytat, egzotyzm, który należałoby za każdym razem pisać w
cudzysłowie, by zaznaczyć jego obcość.

Odpowiedzi: 3 to "A czy mucha tse tse, też już po polsku nazywa się ce ce?"

Panie Henryku, ale tak samo powinniśmy pisać i wymawiać „badżet”, nie „budżet”, „storm”, nie „sztorm”, „Stokholm”, nie „Sztokholm” jak się przyjęło. To przecież też zapożyczenia graficzne z języków innych niż dla danego leksemu pierwotne. Może więc „mucha tse tse” nie jest taka zła?

Pozdrowienia od byłego studenta

Lubię

„Język polski może fascynować!” Mam nadzieję, że nie tylko „może”, lecz że już Paulicję zafascynował. Niemniej jednak chciałbym zauważyć, że ortografia nie jest przedmiotem lingwistyki. Oczywiście, na ogół językoznawcy ustalają reguły ortograficzne i przygotowują słowniki. Ale czy muszą? Dowodem, że ortografia nie jest częścią języka, są ludzie niepiśmienni i języki bez pisma. Zwykli użytkownicy języka nie rozmawiają o problemach lingwistycznych, bo na ogół porozumiewanie się nie stwarza im problemów. Skupiają się natomiast na ortografii, bo nie wiedzą, jak napisać dane słowo czy wyrażenie. Problemy ortograficzne to dla nich problemy lingwistyczne.

Teraz już możemy przejść do muchy tse-tse. Jeśli rozmawiamy o ortografii, to oczywiście musimy pisać tse-tse, bo tak każą słowniki ortograficzne. W każdej epoce są ludzie, którzy buntują się przeciwko powszechnie przyjętej ortografii, ale rzadko kiedy udaje im się przeforsować swoje stanowisko. Przykładem może być np. wielki rosyjski i polski językoznawca Jan N. Baudouin de Courtenay, który swoje Szkice językoznawcze (1904) drukował swoją ortografią (używa np. litery ž zamiast ż). Podobnie w tamtym czasie postępował także Aleksander Brückner (pisał np. puscza zamiast puszcza).

Jeśli rozmawiamy o kwestiach lingwistycznych takich jak sposoby adaptacji wyrazów zapożyczonych, to wtedy nie tylko możemy, ale wręcz musimy zastanawiać się, jaką postać ma ten wyraz w języku bantu, jakie są drogi zapożyczenia (którędy przybył do Polski) i jak go dostosować do języka polskiego, jak go po polsku zapisać. I mamy prawo dojść do wniosku, że pisownia tse-tse nie jest najszczęśliwsza.

Lubię

Dziękuję za tak precyzyjne wyłożenie problemu. Język polski może fascynować! Ach!

Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Sponsor

Pilnie poszukiwany!!!

Kalendarz

Marzec 2011
Pon T Śr T Pt S S
« Lu   Kwi »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Kontakt

Błędy, uwagi o stronie, sugestie etc. proszę zgłaszać tu: Kontakt.

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 96 obserwujących.

Blog Stats

  • 65,088 hits
%d bloggers like this: