Lingwistykon

Archive for the ‘Anty’ Category

Powiadają, że „przysłowia są madrością narodu”. Trudno tę ludową mądrość zweryfikować, bo przecież ona też jest przysłowiem. (Przewrotnie powiem, że przypadkiem wyodrębniliśmy grupę metaprzysłów, tzn. przysłów o przysłowiach. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby w uczonych kompendiach taki termin już się pojawił.) Przypomniałem sobie o tym przysłowiu, gdy w dzisiejszych (27 III 2012) gazetach czytam, że Pan Poseł Janusz Palikot, powiedział w Radiu Zet:

Michalik jest takim samym chamem jak Rydzyk.

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

W Naszym Dzienniku (nr 161, 13 lipca 2011 r.) prof. Stanisław Mikołajczak o wicemarszałku Stefanie Niesiołowskim powiedział:

Nie wolno zachowywać tolerancji wobec takich wypowiedzi, ponieważ przekraczają one poziom zwykłej krytyki. Poza tym są zaprzeczeniem kultury słowa i naruszają bardzo poważnie dobra osobiste konkretnych osób. Znieważają niejednokrotnie nie tylko polityków, ale tych, którzy ośmielają się nie zgodzić w jakiejś kwestii z Platformą Obywatelską. Nie można pozwolić na to, aby istniała tak daleko posunięta asymetria, jak jest to obecnie. Jedną stronę można obrażać nieustannie i do woli, natomiast drugiej nie wolno nawet skrytykować.

Ważne i odważne słowa. Polecam rozmowę z prof. Mikołajczakiem.

Tagi:

W najnowszym Gościu Niedzielnym (wyd. papierowe nr 14/2011, s. 5) krótka notka o pewnym austriackim nauczycielu, który zakazał uczniowi witać się słowami Szczęść Boże. Nie chodzi oczywiście o nasze Szczęść Boże, lecz o (południowo)niemieckie i austriackie Grüß Gott, które nie jest dokładnym funkcjonalnym odpowiednikiem naszego. W Austrii ten sposób witania się jest powszechny, właściwy nie tylko w instytucjach kościelnych (częste np. w KUL), we wspólnotach religijnych, w kontaktach z duchownymi czy wreszcie wśród ludności wiejskiej (jeszcze dziś w mojej rodzinnej wsi – Zendek, k. Siewierza – w taki sposób pozdrawia się ludzi pracujących w polu). W Austrii jest to normalny sposób witania się w miejscach publicznych takich jak np. hotel, restauracja, urząd. Funkcjonalnie odpowiada mu więc raczej nasze Dzień dobry.

Taka postawa nauczyciela nie dziwi w odchodzącej od chrześcijaństwa Europie. Nic mi do Austriaków. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę, że nawet w Radzieckiej Rosji nikt nie wpadł na pomoc, by zakazać słowa spasibo (w ros. pisowni спасибо) «dziękuję», które wywodzi się od słów *spasi Bog (*съпаси Богъ), tj. Niech (Cię) Bóg zbawi, por. spasiteľ «zbawiciel», spasti «zbawić» itd. A przecież i tam nie było miejsca „dla baśniowych postaci” w życiu publicznym.

Jacek Żakowski „podejrzewa, że Komorowski to też dyslektyk. – Tyle, że niezdiagnozowany – podkreśla publicysta. I przyznaje, że nic złego by się nie stało, gdyby prezydent uzyskał stosowny dokument” (cytat z artykułu, o którym informowałem we wpisie pt. „Ortograficzne kłopoty polityków”). Zauważył to Rafał Ziemkiewicz, który w felietonie na swoim blogu pyta, co to będzie, jeśli stosowna komisja urzędowo nie stwierdzi u Pana Prezydenta Komorowskiego dysleksji. Zacytujmy:

No, proszę sobie wyobrazić, że prezydent by Żakowskiego posłuchał. I okazałoby się − a czegoś jestem pewien, że tak by się okazało, bo dysleksja raczej nie atakuje nikogo w tak późnym wieku − że prezydent dyslektykiem nie jest?!

No to kim jest, w takim razie? No… właśnie. I to mamy mieć stwierdzone urzędowo i podstemplowane, jak sławne orzeczenie komisji wojskowej, którym chlubił się dzielny wojak Szwejk?

Kto nie wie, co orzekła w sprawie Szwejka komisja wojskowa, niech nie liczy, że mu podpowiem!

Pani Rafale, a jeśli badania potwierdzą diagnozę redaktora Żakowskiego? Zajrzałem do Wikipedii i złapałem się za głowę. Nie wiem doprawdy, czy lepiej, by stery Rzeczypospolitej dzierżył człowiek cierpiący na przypadłość dzielnego wojaka Szwejka, czy też dyslektyk z dysleksją typu wzrokowego, „u której podłoża leżą zaburzenia percepcji i pamięci wzrokowej powiązane z zaburzeniami koordynacji wzrokowo-ruchowej i ruchowo-przestrzennej”.

W skrypcie pt. Dziennikarski warsztat językowy Janina Fras pisze:

Ministerstwo Pracy zaprotestowało przeciwko nazywaniu mrówkami tych, którzy przenoszą (szmuglują) alkohol przez polsko-czeską granicę, tłumacząc, że mrówka to przecież stworzonko pozytywnie się kojarzące. (Wrocław 2005, s. 53)

Czytaj resztę wpisu »

Do niedawna mieliśmy w Polsce uniwersytety, akademie, politechnikiszkoły (wyższe). Te pierwsze były instytucjami naukowymi i edukacyjnymi o uniwersalnym charakterze. Prowadzono w nich badania naukowe w wielu dyscyplinach, często o charakterze podstawowym. Ten uniwersalny charakter tego typu uczelni utrwalił się w ich nazwie, która wywodzi się od łac. słowa universitas, dop. universitatis ‛ogół’. Podobny rodowód mają, co potwierdzi każdy słownik wyrazów obcych, inne zapożyczone z łaciny polskie słowa: uniwersalny, uniwersum, uniwersał. Rodzimym odpowiednikiem uniwersytetu jest wszechnica. Od roku 1918 działała w Warszawie Wolna Wszechnica Polska (z prawami uniwersyteckimi od 1929 r.). Łódzki oddział WWP dał po II wojnie światowej początek Uniwersytetowi Łódzkiemu. Dziś rzeczownik wszechnica pojawia się w nazwach różnego typu szkół i „instytutów”, których status jest bardzo różny, ale – jak się wydaje – żadna z nich nie ma statusu odpowiadającego uniwersytetowi.

Czytaj resztę wpisu »

Dostałem tajemniczy sms. Przytaczam w całości.

13/08/08 23:32
[NAZWA OPERATORA]. Jezyk
jest juz w stanie
docelowym.
***Koniec***

Aż do 23:32 dnia 13 sierpnia 2008 r. trwałem w przekonaniu, że rozumiem po polsku. Czy ktoś z PT. Moich Uważnych Czytelników zechciałby mi to prze- albo wyłożyć?

Klient nasz Pan?


Sponsor

Pilnie poszukiwany!!!

Kalendarz

Grudzień 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Kontakt

Błędy, uwagi o stronie, sugestie etc. proszę zgłaszać tu: Kontakt.

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 97 obserwujących.

Blog Stats

  • 76,360 hits
%d blogerów lubi to: