Jeśli chodzi o początek używania tego słowa, to pojawiło się ono po raz pierwszy w tygodniku Polityka już jakiś rok temu. Tam właśnie była obecna forma celebryta (jak poeta). O ile jestem w stanie zrozumieć wykształcenie się drugiej formy celebryt, o tyle dziwi mnie fakt, że w niektórych tekstach te dwie formy używane są zamiennie – raz ktoś jest celebrytą, a dwie linijki dalej celebrytem (por. T. Potkaj, “Czy ojciec dyrektor jest celebrytą” – TP 36, 7 września 2008)
[...] Kilka dni temu w komentarzu do Celebryta Iulius napisał: Zdaje się, że to słowo jest kolejnym, po sukcesie “filozofek” czy [...]
Bartosz – wiodąca celebryta (sic!):
http://pszetfurnia.blogspot.com/2008/09/bartosz-wiodca-celebryta.html
[...] o Turgieniewie? I o kim moglibyśmy powiedzieć, że nie potrafiłby sobie wyobrazić określenia wiodąca celebryta. Tags: barbaryzmy językowe, moda językowa, słownictwo, zwyczaj [...]
Po co tworzyć nowe słowa, jeśli istnieją już odpowiedniki. Istnieją przecież słowa takie jak gwiazdor ,czy idol. Zatem stworzenie kolejnego odpowiednika (celebryt, celebrystka). ma swoje uzasadnienie tylko wtedy gdy z tym nowym słowem wiąże się jakiś podtekst. Np ironiczny, kpiący lub tp. Kiedyś Kydryński użył określenia ‘Seks-kapiszon”, jako ironiczne określenie piosenkarki, która z pewnością nie była “seks-bombą”.Zatem wiele osób (ja też) gdy czyta o pani X,że jest celebrystką, nie odbiera jej jako gwiazdy.
2-wrz-2008 @ 13:21
Zdaje się, że to słowo jest kolejnym, po sukcesie “filozofek” czy “psycholożek” wymysłem Wyborczej właśnie. Nawiasem mówiąc z przytoczonych przez Pana rodzimych odpowiedników dwa są zapożyczeniami, więc argument z nich przeciwko zapożyczeniom kiepski ;]